Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
~*Rozdział 1: Powrót Walerii do Anglii*~

Waleria McKinnon



menu

  1. Strona Główna
  2. Dodaj do Ulubionych

księga gości

  1. Księga Gości 0
  2. Dodaj do Księgi

valeria-mckinnon

Mój profil

Opis bloga

mój avatar

archiwum

    2012
    Lipiec

linki

    Spis treści
    Rozdział 1
    Zapowiedź
    Rozdział 2

ulubieni

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 5562 osób

~*Rozdział 1: Powrót Walerii do Anglii*~



Ginny objęła mnie mocno i uparcie trzymała przy sobie. Powoli ale stanowczo uwolniłam się.
-Błagam, Ginewro, - zaczęłam starając się opanować niepokój w moim głosie. – powiedz coś. Na Merlina, powiedz coś! Gdzie jest Fred? Muszę go zobaczyć!
-Zobaczysz go, Walerio – powiedziała a po jej policzkach już spływały wymieszane z czarnym tuszem łzy. – ale on zmarł.

W tamtej chwili brałam pod uwagę wszystko, ale nie to, że Freda może już nie być wśród żywych. To było tak bardzo niesprawiedliwe, że zburzyło całe moje pojęcie o otaczającym magicznym świecie. Przestałam go akceptować, jakby odchodziła razem z nim. I to była jedyna ulga. Ulga, że mnie też już nie ma, niczego nie chcę, do niczego nie dążę.
           W chwili, kiedy Ginny mnie poinformowała, zatrzymał się czas. Działałam jak automat. Pojechałam z panem Arturem na cmentarz, na którym jeszcze rok temu Fred próbował mnie pocieszać. Mężczyzna zaprowadził mnie niemal pod sam mur, na lewo od wejścia.
 Będę cię kochać do końca życia. A jeżeli jest coś po­tem, będę cię kochać także po śmier­ci. Czy mnie rozumiesz? 
Zamajaczyło mi w głowie. To z „Kości Księżyca”, książki, którą Fred podwędził Ginny, aby „być bardziej oczytanym”. Potem czytał jej wybrane fragmenty udając aktora. Co jeszcze zapamiętałam?
Chciałbym, żeby wszys­tko zat­rzy­mało się właśnie te­raz i już nig­dy, prze­nig­dy się nie zmieniło. Tak jak zdjęcie, które no­si się w portfelu. 
„Tak jak zdjęcie […] w portfelu…” powtórzyłam w myślach głucho. Trzeba być prawdziwym mistrzem, aby zawrzeć ludzką tragedię w kilku zwykłych słowach. Może dlatego te zdania najbardziej zapadły mi w pamięć. Poczułam wdzięczność, że ktoś przede mną pojął, czym jest strata ukochanej osoby.
Pan Weasley zatrzymał się przed grafitowym szarym jak niebo tuż przed wzejściem słońca. Był niemal w całości zakryty różnokolorowymi kwiatami i niegasnącymi zniczami, jakich nie dostaniesz w mugolskim sklepie. Na nagrobku widniało jego czarno-białe zdjęcie. Uśmiechał się promiennie do fotografa. Z ledwością powstrzymywałam łzy. Artur od razu to zauważył i objął mnie nieśmiało ramieniem. Wszak prawie się nie znaliśmy. Rzadko bywałam w Norze, nie lubiłam tego harmidru. Teraz żałowałam każdej chwili spędzonej osobno.
-Jak… - szepnęłam. – Kto go zabił?
-Rookwod. – odparł równie wzruszony co ja.
-I nikt mi nic nie powiedział..
-Ginny wiedziała, że wtedy odmówiłabyś przyjazdu.
Poprosiłam po chwili ciszy, aby zostawił nas samych uświadamiając sobie, że już nigdy nie będę mogła użyć tego stwierdzenia w stosunku do mnie i Freda. Bo jego już nie było. Kiedy bez słowa, z miną pełną zrozumienia, odszedł, usiadłam na podmokniętej ziemi. Jego twarz na fotografii była taka pełna życia i radosna. Miałam głupią nadzieję, że zaraz wyskoczy zza drzewa i zawoła, że dałam się nabrać. Ale wiedziałam, że już się nie obudzi. Ogarnęła mnie tęsknota za oczami, które tak bardzo kochałam. Z przerażeniem stwierdziłam, że nie wykorzystałam szansy, aby być blisko niego aż do końca.  
-Freddie, - wyszeptałam. – dlaczego mnie nie posłuchałeś? Mogliśmy być wolni, we Francji, z dala od tego szurniętego czarnoksiężnika.
Było już ciemno, kiedy opuściłam cmentarz i podeszłam do siedzącego w aucie pana Weasleya. Zażądałam, aby opowiedział mi o wszystkim. O dniu, chwili, w której umarł, o pogrzebie, nawet o wypełnianiu formalności. Chciałam wiedzieć, czy pożegnali go z należnymi honorami.
Jego ojciec cierpliwie udzielał na to wszystko odpowiedzi jednocześnie kierując nas do Nory. Czas zakończenia tej gorzkiej opowieści dziwnie zbiegł się z chwilą, gdy zajechaliśmy pod dom. Na progu stała już otulona ciepłym swetrem Ginny. Wzięła mnie pod rękę i usiadłyśmy przy stole, gdzie zebrało się już naprawdę wielu ludzi. Mało kogo kojarzyłam. Próbowała mnie namówić, abym coś zjadła, ale wiedziałam, że niczego nie przełknę. Mimo to poprosiła matkę:
-Przynieś jakieś ziółka.
Niemal zmusiła mnie, abym je wypiła. Poczułam w ustach dziwny posmak, zapalił mnie żołądek a chwilę później miałam wrażenie, jakbym po zimowym spacerze weszłam do wanny i gorącą wodą. Nadeszła chwila błogości, ale po drugim kubku (pani Molly ostrzegała) zakręciło mi się w głowie. Skończyło się na tym, że Ginny zaprowadziła mnie do swojej sypialni. Gadając jak nakręcona (i kto tu był odurzony ziółkami?) streściła mi całą historię swojej miłości do Wybrańca. A ja chwytałam każde jej słowo w locie i zamykałam je w sercu, niczym dziecko słuchające z ust matki bajki o dobrym lepszym jutrze.
-Wrócisz do szkoły? – zapytałam, kiedy już skończyła.
-Ja nie. Harry też. Hermiona Granger wraca. Ale wezmę udział w odbudowie szkoły.
-Odbudowie?
-Tak, została strasznie zniszczona podczas wojny. Każda różdżka się przyda, bynajmniej tak twierdzi McGonagall.
To była najszybsza decyzja podjęta w moim osiemnastoletnim życiu.
-Chcę wam pomóc w odbudowie.
Potem pamiętam tylko, że Ginny rzuciła mi się na szyję i zasnęłam obok niej, wsłuchana w piękne opowieści.


Głosuj (0)
reines 23:14:21 23/07/2012 [Powrót] Komentuj